Uzdrawianie na odległość metodami Huny 0

Wielu osobom obce są pojęcia i kategorie Huny i uzdrawiania w ogóle. Fakt, że mamy na Zachodzie bioenergoterapię i inne metody, lecz wiele z nich nie oferuje należytego systemu teoretycznego, nie mówiąc już o praktycznym.

Wiedzę albo utajnia się, przekazując ją tylko na warsztatach, albo pełno samozwańczych uzdrowicieli i nauczycieli, głoszących własne pomysły, a nie coś, co ma już długą tradycję.

Uzdrawianie na świecie wcale nie jest tak nieznane, jak się może zdawać. Taoiści chińscy, lamowie tybetańscy, jogini indyjscy, kahuni hawajscy i wielu, wielu innych świetnie znają jego zasady i - dodajmy - nie są to ludzie historyczni, ale żyją dziś i działają w swoim środowisku.

Nie ma potrzeby wynajdować po raz kolejny koła.

Wiedza o uzdrawianiu nie wymaga prowadzenia swoistych badań wykopaliskowych, jest ona aktualna i aktualnie można spotkać się z żywymi tradycjami, do których należy Huna.

Mają one do zaoferowania na ogół dużo więcej, niż zachodnie wytwory. Istotna jest w nich przede wszystkim sfera bezpieczeństwa, jako że techniki weryfikowane są od wieków i oczyszczono je z groźnych przypadłości tak dalece, że umożliwiają praktycznie nieszkodliwą pracę.

Nie można tego powiedzieć o wielu, może i większości tworzonych i popularyzowanych jako zachodnie systemy.

W Hunie mówi się tym, że uzdrawianie odbywa się pośrednio, nie działa się na uzdrawianego skoncentrowaną siłą woli. Metody są tak skonstruowane, że wspomaga się jego naturalne właściwości samoregeneracji i nie przekazuje się swoich własnych emanacji, co dzieje się w przypadku oddziaływania wolitywnego.

Odróżnienie uzdrawiania przez miłość od uzdrawiania przez wolę nie jest zabiegiem sentymentalnym, ale rzeczywistością, i to nierzadko brutalną. Siła woli potrafi krzywdzić, zaburzać, udziela emanacji uzdrawiającego, przekształca subtelną osobowość na wzór tego, kto przekazuje energie i informacje. Uzdrawiany może odnieść korzyść z terapii, ale występują w niej skutki uboczne, które potrafią doprowadzić go do nowych problemów, nawet poważniejszych, a przede wszystkim tworzą coś, co można nazwać rozszczepieniem osobowości.

Już w samej technice, czyli sposobie pracy z klientem zachodzi istotna różnica. Techniki Huny opierają się o siedem zasad Huny i są tak skonstruowane, by uniemożliwiać stosowanie siły woli. Wynika to z samej formy tych technik i staje się jasne, gdy poznaje się je praktycznie.

Innymi słowy wiele z tego, co nazywa się uzdrawianiem w sensie szamańskim, co pochodzi z tradycji Tybetu, Indii, Chin, obu Ameryk czy Hawajów jest czymś zgoła innym, niż uzdrawianie zachodnie w sensie bioenergoterapii, uzdrawiania duchowego - zasadza się na innych regułach, ma inne techniki, inaczej się pracuje, skutki też są inne, pomimo wielu podobieństw.

Należałoby dokonać porównania przykładowej techniki Huny z techniką np. bioenergoterapii, by wykazać różnicę. Ma ona także miejsce nie tylko po stronie metodycznej, ale i samego rozwoju uzdrowiciela, jego właściwości charakteru i przede wszystkim moralnych. Tradycyjne systemy stawiają pod tym względem bardzo wysoką poprzeczkę i jasno głoszą, że im większa moralność, tym większa skuteczność, a im większe zdemoralizowanie, tym mniejsze efekty i ewentualnie większe zagrożenie.

Żeby uzdrawiać miłością a nie siłą woli, potrzeba mieć dobroć i współczucie w sercu, same techniki nie mogą tego zapewnić.

Jeżeli na co dzień żyje się ulegając żądzy, gniewowi, dokonując rzeczy niemoralnych, niegodnych albo godnych co najwyżej zwierząt, to można pomarzyć o byciu prawdziwym uzdrowicielem. Pozostają wtedy siła woli i zniszczenie po stronie klienta.

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Click Shop | Hosting home.pl